środa, 10 sierpnia 2016

1. Pierwszy brat



I tak najstarszy brat, który miał wojownicze usposobienie, poprosił o różdżkę, której magiczna moc przewyższałaby moc każdej z istniejących różdżek , za pomocą której zwyciężyłby w każdym pojedynku, różdżkę godną czarodzieja, który pokonał Śmierć! 
Baśnie Barda Beedle'a - Legenda o Trzech Braciach



31 grudnia 1933 r.
Sierociniec Wool’s należał do jednych z najbardziej szanowanych w Londynie. Wielu dżentelmenów i niewiast przybywało tam, aby wesprzeć finansowo biedne sieroty, bądź nawet adoptować jedną z nich. Mali mieszkańcy tej placówki żyli może nie w luksusach, ale dostatecznie dobrze, jak na swoją klasę społeczną. Panował względny spokój, a wszyscy powoli zapominali o wojnie. W sierocińcu każdemu wiodło się dobrze. Z wszystkich sierot w Anglii to właśnie z tego przytułku najwięcej dzieci zostawało adoptowanych.

piątek, 18 marca 2016

Fragment

Nie zdążyłam... Następnym razem nawet nie będę wyznaczać terminów, bo i tak się w nich nie wyrabiam. Toma tak ciężko jest opisać, bo trzeba czuć to co on... W każdym razie wiem, że to okropnie długo i to niewybaczalne, więc przepraszam. Są blogerki, które nie mają wymówek i potrafią pisać całymi godzinami. Ja nie potrafię...
Ale są też i dobre strony. Mianowicie mam dla Was fragment rozdziału pierwszego, który może choć trochę osłodzi Wam czekanie. Jeszcze raz - gorąco Was przepraszam i liczę na rozgrzeszenie.

czwartek, 12 listopada 2015

0. Prolog

Londyn; 30 grudnia 1926
Londyn zimą wyglądał surowo i starożytnie. Wielkie budynki, przez które ludzie czują się mali. Latarnie rozświetlające drogę wędrowcom. Na ulicach jednak pozostała jedynie garstka ludzi. Należy to tłumaczyć późną porą; dochodziła bowiem jedenasta w nocy. Księżyc wisiał wysoko na niebie, a towarzyszyły mu ciemne chmury. Dookoła panowała cisza.

sobota, 15 sierpnia 2015

Przepraszam, jeśli zawiodłam...

Hmmm... Jak to powiedzieć? Rzuciłam się na głęboką wodę i... utknęłam w martwym punkcie. Dosłownie. Nie mogę iść na przód, bo nie do końca wiem, co zrobić z tą historią. Kilka rzeczy nie pasuje do mojej wizji, a zawsze chciałam gdzieś tam blisko mieć kanon jako wsparcie. Zgubiłam kanon...
Informuję o tym dlatego, że mi zależy na tym blogu, naprawdę... Nawet jeśli grono czytelników ogranicza się do kilku osób, bo jak dla mnie to i tak wiele, że ktoś docenia moje wypociny, a nawet krytykuje... Prawie rok już tutaj siedzę i nie jestem szczególnie zadowolona z mojej pracy.
Ale... Tak, jest "ale". Chcę to kontynuować. Mam nowy pomysł, zgodny z kanonem w większości. Nie będzie żadnych inicjacji i tym podobnych. Mam zamiar skakać od narodzin i historii Meropy Gaunt do stworzenia ostatniego horkruksa, a na samym samym końcu opisać śmierć. Tak z grubsza prezentuje się mój plan.
Prolog jest w trakcie pracy. Jeśli ktoś ma ochotę czekać to zapowiadam, że usunięte zostaną te rozdziały, które się tu znajdują, a nowe, które mam nadzieję bardziej mi się spodobają, pojawią się w pierwsze "urodziny" mojego bloga - 12 listopada. Dla mnie tyle czasu wystarczy by stworzyć przynajmniej kilka rozdziałów i "rozeznać się", czy w ogóle są jakiekolwiek szanse powodzenia. Jeśli już nie będę w stanie napisać tego opowiadania - poinformuję o tym tych, którzy zechcą czekać najpóźniej pod koniec października.
Do zobaczenia i przepraszam, jeśli kogoś zawiodłam...